Na koniec była rozmowa skończona

Zwyczajnym śmiechem z głupstw Napoleona;

I na zegarek już każdy spozierał,

Bojąc się dalszych galopów i kłusów;

Bo mróz dociskał dwudziestu gradusów,

Dusiła nuda i głód już doskwierał.

Lecz car stał jeszcze i dawał rozkazy;

Swe pułki siwe, kare i bułane

Puszcza, wstrzymuje po dwadzieścia razy;

Znowu piechotę przedłuża jak ścianę,