Siedział na wielkim futrze swego pana,

Tu zostawiony, tu rozkazu czekał,

I zmarzł, i śniegu już miał za kolana.

Tu go pies wierny znalazł i oszczekał. —

Zmarznął, a w futro nie okrył się ciepłe;

Jedna źrenica śniegiem zasypana,

Lecz drugie oko otwarte, choć skrzepłe,

Na plac obrócił: czekał stamtąd pana!

Pan kazał siedzieć i sługa usiądzie;

Kazał nie ruszać z miejsca, on nie ruszy,