Każdy do domu powraca co żywo.

Jeden nie wrócił, lecz na schody skoczył

I biegł terasem; nie widział człowieka,

Tylko latarkę jego z dala zoczył,

Jak błędna gwiazda świeciła z daleka.

Chociaż w malarza nie zajrzał oblicze,

Choć nie dosłyszał, co o nim mówili,

Ale dźwięk głosu, słowa tajemnicze

Tak nim wstrząsnęły! — przypomniał po chwili,

Że głos ten słyszał, i biegł co miał mocy