Już płynie w suchym morzu koń mój i rozcina

Sypkie bałwany piersiami delfina.

Coraz chyżej, coraz chyżej,

Już po wierzchu żwir zamiata;

Coraz wyżej, coraz wyżej,

Już nad kłąb kurzu wylata.

Czarny mój rumak jak burzliwa chmura,

Gwiazda na czole jego jak jutrzenka błyska,

Na wolę wiatrów puścił strusiej grzywy pióra,

A nóg białych polotem błyskawice ciska6.