Daremnie grożą, daremnie!

Pędzę i podwajam razy.

Spojrzałem, aż dumne głazy

Zostały z dala ode mnie,

Uciekają rzędem długim,

Kryją się jeden za drugim.

Sęp usłyszał ich groźbę i ślepo uwierzył,

Że Beduina weźmie na pustyni jeńcem,

I w pogoń za mną skrzydłami uderzył,

Trzykroć czarnym obwinął głowę moję wieńcem: