Kopyt końskich ostatnie podrzeźniając echa,

Taką za mną groźbą gwarzą:

«O szalony! gdzie on goni!

Tam od ostrych słońca grotów

Głowy jego nie uchroni,

Ni palma zielonowłosa,

Ni białe łono namiotów,

Tam jeden namiot — niebiosa.

Tylko skały tam nocują,

Tylko gwiazdy tam koczują».