Lękam się bardzo, aby tego razu

Zbytniej śmiałości nie puściła skrzydeł.

Prawda, iż nieraz poczynała śmiele;

Lecz to byłoby więcej niż za wiele».

Dalsze rozmowy przerwał mu posłaniec,

Który wszedł cicho i z daleka mruga;

Więc oba śpieszą w zamku lewy kraniec.

Stamtąd krużgankiem zbiegła księżnej sługa;

Wnet sama pani w sieniach go spotyka,

Wprowadza i drzwi za sobą zamyka.