Szczęścia takiego nie znają, płacząc w kajdanach Zakonu?
To słyszałem na błoniach; lecz na wybrzeżach Połągi107,
Gdzie grzmiącymi piersiami białe roztrąca się morze108
I z pienistej gardzieli piasku strumienie wylewa:
»Widzisz — mawiał mi starzec — łąki nadbrzeżnej kobierce?
Już je piasek obleciał. Widzisz te zioła pachnące?
Czołem silą się jeszcze przebić śmiertelne pokrycie;
Ach, daremnie! Bo nowa żwiru nasuwa się hydra,
Białe płetwy roztacza, lądy żyjące podbija
I rozciąga dokoła dzikiej królestwo pustyni...