Czyliż będą ostatnim blaskiem świecznika miłości?...

Darmo się pytać. Aldona patrzy, czeka niepewna

I wyszedłszy z komnaty jeszcze przez szpary pogląda.

Walter wino nalewał, mnogie wychylał puchary

I wajdelotę starego na noc u siebie zatrzymał.

Słońce ledwo wschodziło, tętnią po bruku kopyta,

Dwaj rycerze z tumanem rannym spieszą się w góry,

Wszystkie by straże zmylili — jednej nie mogli omylić,

Czujne są oczy kochanki: zgadła ucieczkę Aldona!

Drogę w dolinie zabiegła; smutne to było spotkanie.