Nieszczęście wróży jak nocnych psów wycie:

Mordy, pożogi wy śpiewać lubicie,

Nam zostawiacie — chwałę i zgryzoty...

Jeszcze w kolebce wasza pieśń zdradziecka

Na kształt gadziny obwija pierś dziecka

I wlewa w duszę najsroższe trucizny,

Głupią chęć sławy i miłość ojczyzny!...

Ona to idzie za młodzieńcem w ślady,

Jak zabitego cień nieprzyjaciela;

Zjawia się nieraz w pośrodku biesiady,