Zanadto piłem... Cieszcie się i bawcie...

A ty Al... manzor, precz mi z oczu stary!

Precz mi z Albanem!... samego zostawcie».

Rzekł i niepewną powracając drogą,

Znalazł swe miejsce, na krzesło się rzucił,

Jeszcze coś groził; uderzywszy nogą

Stół z pucharami i winem wywrócił.

Na koniec osłabł, głowa się schyliła

Na poręcz krzesła; wzrok po chwili gasnął

I drżące usta piana mu okryła,