Do kogóż?... Pusto w całej okolicy.

Z daleka tylko jakiś blask uderza,

Na kształt płomyka stalowej przyłbicy,

I cień na ziemi... czy to płaszcz rycerza?

Już znikło... Pewnie złudzenie źrenicy,

Pewnie jutrzenki błysnął wzrok rumiany,

Po ziemi ranne przemknęły tumany37.

«Bracia! — rzekł Halban — dziękujmy niebiosom,

Pewnie wyroki niebios nas przywiodły:

Ufajmy wieszczym pustelnicy głosom.