Gdzież on? Zapewne u narożnej wieży.

Śledzili bracia nocne jego kroki;

Wszystkim wiadomo: każdego wieczora,

Gdy ziemię grubsze osłaniają mroki,

On idzie błądzić po brzegach jeziora;

Albo klęczący, przyparty do muru,

Okryty płaszczem, aż do białej zorzy

Świeci z daleka, jak posąg z marmuru,

I przez noc całą senność go nie zmorzy.

Często na cichy odgłos pustelnicy