Pośród szczęku oręża, domów runących101 łoskotu,

Krzyk ten ścigał mnie długo, krzyk ten pozostał w mym uchu.

Teraz jeszcze, gdy widzę, pożar i słyszę wołania,

Krzyk ten budzi się w duszy, jako echo w jaskini

Za odgłosem piorunu... Oto jest wszystko, co z Litwy,

Co od rodziców wywiozłem. W sennych niekiedy marzeniach

Widzę postać szanowną matki i ojca, i braci,

Ale coraz to dalej jakaś mgła tajemnicza,

Coraz grubsza i coraz ciemniej zasłania ich rysy.

Lata dzieciństwa płynęły, żyłem śród Niemców jak Niemiec,