Płakałam przez noc całą,

Zasnęłam kiedy dniało.

Mój Szymon gdzieś już w polu,

Wyprzedził on świtania,

Nie budził mię, mojego litując się bólu,

Poszedł z kosą bez śniadania;

Koś ty dzień cały, koś sobie,

Ja tutaj leżę na grobie.

Czegóż mam iść do domu?

Kto nas na obiad zawoła?