Zawiasy rdzewieją w sieni,

Mchem się dziedziniec zieleni:

Bóg nas opuścił, ludzie opuścili,

Nie masz, nie masz Maryli!

Przyjaciółka

Tutaj bywało z ranku

Nad wodą sobie stoim,

Ja o twoim kochanku,

Ty mnie mówisz o moim.

Już więcej z sobą nie będziem mówili,