Widać je tylko po latarek błyskach,

Jako płomyki błędne na bagniskach.

Szli owi młodzi podróżni nad brzegiem

Ogromnej Newy; lubią iść o zmroku,

Bo czynowników unikną widoku

I w pustym miejscu nie zejdą się z szpiegiem.

Szli obcym z sobą gadając językiem;

Czasem pieśń jakąś obcą z cicha nucą,

Czasami staną i oczy obrócą,

Czy kto nie słucha? — nie zeszli się z nikim.