Wtem, spojrzawszy w bok — ujrzał o dwadzieścia kroków

Człowieka, który, równie miłośnik widoków,

Z głową zadartą, ręce włożywszy w kieszenie,

Zdawało się, że liczył oczyma kamienie.

Poznał go zaraz, ale musiał kilka razy

Krzyknąć, nim głos Hrabiego usłyszał Gerwazy.

Szlachcic to był, służący dawnych zamku panów,

Pozostały ostatni z Horeszki dworzanów;

Starzec wysoki, siwy, twarz miał czerstwą, zdrową,

Zmarszczkami pooraną, posępną, surową.