«Zgoda i Soplicowie! Mopanku, panisko,

Pan żartuje, co? Zamek, Horeszków siedlisko,

Ma pójść w ręce Sopliców? Niech pan tylko raczy

Zsiąść z konia. Pójdźmy w zamek. Niech no pan obaczy.

Pan sam nie wie, co robi. Niech się pan nie wzbrania,

Zsiadaj pan» — i przytrzymał strzemię do zsiadania.

Weszli w zamek; Gerwazy stanął w progu sieni:

«Tu — rzekł — dawni panowie dworem otoczeni,

Często siadali w krzesłach w poobiedniej porze.

Pan godził spory włościan lub w dobrym humorze