Na piersiach, przydawając zasłony sukience.

Włos w pukle nierozwity, lecz w węzełki małe

Pokręcony, schowany w drobne strączki białe,

Dziwnie ozdabiał głowę: bo od słońca blasku

Świecił się jak korona na świętych obrazku.

Twarzy nie było widać; zwrócona na pole

Szukała kogoś okiem, daleko, na dole;

Ujrzała, zaśmiała się i klasnęła w dłonie,

Jak biały ptak zleciała z parkanu na błonie31,

I wionęła ogrodem, przez płotki, przez kwiaty,