Honor każe». Rzekł, ruszył uroczystym krokiem,

A Gerwazy szedł z tyłu w milczeniu głębokiem.

Przed bramą stanął Hrabia, sam do siebie gadał,

Poglądając na zamek prędko na koń wsiadał,

Tak samotną rozmowę kończąc roztargniony:

«Szkoda, że ten Soplica stary nie ma żony

Lub córki pięknej, której ubóstwiałbym wdzięki!

Kochając i nie mogąc otrzymać jej ręki,

Nowa by się w powieści zrobiła zawiłość:

Tu serce, tam powinność — tu zemsta, tam miłość!»