Od skroni powiewały dwie wstążki różowe

I kilka puklów światłych, rozwitych warkoczy;

Na ręku miała koszyk, w dół spuściła oczy,

Prawą rękę podniosła niby do chwytania,

Jako dziewczę, gdy rybki w kąpieli ugania

Bawiące się z jej nóżką, tak ona co chwila

Z rękami i koszykiem po owoc się schyla,

Który stopą nadtrąci lub dostrzeże okiem.

Pan Hrabia zachwycony tak cudnym widokiem

Stał cicho. Słysząc tętent towarzyszów w dali,