Ręką dał znak, ażeby wstrzymać konie; stali.

On patrzył z wyciągniętą szyją, jak dziobaty

Żuraw z dala od stada gdy odprawia czaty,

Stojąc na jednej nodze, z czujnymi oczyma,

I by nie zasnąć, kamień w drugiej nodze trzyma.

Zbudził Hrabiego szelest na plecach i skroni;

Był to bernardyn, kwestarz Robak, a miał w dłoni

Podniesione do góry węzłowate sznurki:

«Ogórków chcesz Waść — krzyknął — oto masz ogórki!

Wara, panie, od szkody; na tutejszej grzędzie