Właśnie mu teraz szlachcic nad uchem zadzwonił;

Po dwakroć Wojski machnął, zdziwił się, że chybił,

Trzeci raz machnął, tylko co okna nie wybił165;

Aż mucha, odurzona od tyla łoskotu,

Widząc dwóch ludzi w progu broniących odwrotu,

Rzuciła się z rozpaczą pomiędzy ich lica;

I tam za nią mignęła Wojskiego prawica.

Raz tak był tęgi, że dwie odskoczyły głowy,

Jak rozdarte piorunem dwie drzewa połowy;

Uderzyły się mocno oboje w uszaki166,