Tak, że obojgu sine zostały się znaki.

Szczęściem, nikt nie uważał; bo dotychczasowa

Żywa, głośna, lecz dosyć porządna rozmowa

Zakończyła się nagłym wybuchem hałasu.

Jak strzelcy, gdy na lisa zaciągną do lasu,

Słychać gdzieniegdzie trzask drzew, strzały, psiarni granie,

A wtem dojeżdżacz dzika ruszył niespodzianie,

Dał znak i wrzask powstaje w strzelców i psów tłuszczy,

Jak gdyby się ozwały wszystkie drzewa puszczy:

Tak dzieje się z rozmową. Z wolna się pomyka: