Może już wszyscy wiedzą o jego spotkaniu

W ogrodzie, blisko domu? może szukać wyślą?

Postrzegli, że uciekał? kto wie, co pomyślą?

Więc wypadało wrócić. Chyląc się u płotów

Około miedz i zielska, po tysiącach zwrotów

Rad był przecież, że wyszedł w końcu na gościniec,

Który prosto prowadził na dworski dziedziniec.

Szedł przy płocie, a głowę odwracał od sadu.

Jak złodziej od spichlerza, aby nie dać śladu,

Że go myśli nawiedzić albo już nawiedził: