Wabiące dłoń miękkimi, lekkimi bławaty,

Chce je pieścić, zbliża się, dmuchnie: i z podmuchem

Cały kwiat na powietrzu rozleci się puchem,

A w ręku widzi tylko badacz zbyt ciekawy

Nagą łodygę szarozielonawej trawy.

Hrabia wcisnął na oczy kapelusz i wracał

Tamtędy, kędy przyszedł; ale drogę skracał,

Stąpając po jarzynach, kwiatach i agreście,

Aż, przeskoczywszy parkan, odetchnął nareście!

Przypomniał, że dziewczynie mówił o śniadaniu;