Zmieniło się. Te wstęgi, te kraty urocze

Złote, srebrne: niestety! więc to była słoma?

Hrabia z załamanymi poglądał rękoma

Na snopek uwiązanej trawami mietlicy190,

Którą brał za pęk strusich piór w ręku dziewicy.

Nie zapomniał naczynia: złocista konewka,

Ów rożek Amaltei, była to marchewka!

Widział ją w ustach dziecka pożeraną chciwie:

Więc było po uroku! po czarach! po dziwie!

Tak chłopiec, kiedy ujrzy cykoryi kwiaty,