Ani mówią do siebie, ani się witają,

Głęboko zadumani, w sobie pogrążeni.

Hrabia widział w nich obraz elizejskich cieni191,

Które, chociaż boleściom, troskom niedostępne,

Błąkają się spokojne, ciche, lecz posępne.

Któż by zgadnął, że owi tak mało ruchomi,

Owi milczący ludzie — są nasi znajomi,

Sędziowscy towarzysze? Z hucznego śniadania

Wyszli na uroczysty obrzęd grzybobrania.

Jako ludzie rozsądni, umieją miarkować