Jako dziecię krzykliwe złożone w kolebce,

Gdy matka nad nim zwiąże firanki majowe

I liścia makowego nasypie pod głowę.

Miejsce piękne i ciche: tu się często schrania

Telimena, zowiąc je Świątynią dumania.

Stanąwszy nad strumieniem, rzuciła na trawnik

Z ramion swój szal powiewny, czerwony jak krwawnik;

I podobna pływaczce, która do kąpieli

Zimnej schyla się, nim się zanurzyć ośmieli,

Klęknęła i powoli chyliła się bokiem;