Złożyła książkę, wstała nieco i usiadła.

«Jak mamę kocham — rzekła — czy to, panie bracie,

Jest w tym sens jaki, czy wy Boga w sercu macie?

To myślisz Tadeusza zostać dobrodziejem,

Jeśli młodego chłopca zrobisz grykosiejem?

Świat mu zawiążesz! wierz mi, kląć was kiedyś będzie!

Zakopać taki talent w lasach i na grzędzie!

Wierz mi, ile poznałam, pojętne to dziecię,

Warto, żeby na wielkim przetarło się świecie.

Dobrze brat zrobi, gdy go do stolicy wyśle,