Widząc, że się ku niemu tym zielem przewija

Coś białego: była to rączka jak lilija;

Pochwycił ją, całował i usty po cichu

Utonął w niej jak pszczoła w liliji kielichu.

Uczuł na ustach zimno; znalazł klucz i biały

Papier w trąbkę zwiniony; był to listek mały.

Porwał, schował w kieszenie; nie wie, co klucz znaczy,

Lecz mu to owa biała kartka wytłumaczy.

Dzwon wciąż dzwonił i echem z głębi cichych lasów

Odezwało się tysiąc krzyków i hałasów.