Przed Hołowińskch domem, nad brzegami Rosi,

Lipa tak rozrośniona, że pod jej cieniami

Sto młodzieńców, sto panien szło w taniec parami?

Pomniki nasze! ileż co rok was pożera

Kupiecka lub rządowa, moskiewska siekiera!

Nie zostawia przytułku ni leśnym śpiewakom,

Ni wieszczom, którym cień wasz tak miły jak ptakom.

Wszak lipa czarnoleska, na głos Jana czuła,

Tyle rymów natchnęła! Wszak ów dąb gaduła

Kozackiemu wieszczowi tyle cudów śpiewa250!