Wisiały jak zielone, gęste, niskie chmury;

Wicher kędyś nad sklepem szalał nieruchomym,

Jękiem, szumami, wyciem, łoskotami, gromem:

Dziwny, odurzający hałas! Mnie się zdało,

Że tam nad głową morze wiszące szalało.

Na dole jak ruiny miast: tu wywrót dębu

Wysterka z ziemi na kształt ogromnego zrębu;

Na nim oparte, jak ścian i kolumn obłamy,

Tam gałęziste kłody, tu wpół zgniłe tramy252

Ogrodzone parkanem traw. W środek tarasu