Taką radość, że całe huczne zgromadzenie

Milczało chwilę; potem na pół ciche słowa

Powtarzano: «Tabaka z Polski? Częstochowa?

Dąbrowski? Z ziemi włoskiej?...» Aż na koniec razem,

Jakby myśl z myślą, wyraz sam zbiegł się z wyrazem,

Wszyscy jednogłośnie, jak na dane hasło,

Krzyknęli: «Dąbrowskiego!» Wszystko razem wrzasło,

Wszystko się uścisnęło: chłop z tatarskim hrabią,

Mitra z Krzyżem, Poraje z Gryfem i z Korabią;

Zapomnieli wszystkiego, nawet bernardyna,