Na przełaj źwierza, między ostępem i puszczą,
A niedźwiedź, odstraszony psów i ludzi tłuszczą288,
Zwrócił się nazad w miejsca mniej pilnie strzeżone
Ku polom, skąd już zeszły strzelcy rozstawione,
Gdzie tylko pozostali z mnogich łowczych szyków
Wojski, Tadeusz, Hrabia, z kilką289 obławników.
Tu las był rzadszy. Słychać z głębi ryk, trzask łomu;
Aż z gęstwy, jak z chmur, wypadł niedźwiedź na kształt gromu;
Wkoło psy gonią, straszą, rwą; on wstał na nogi
Tylne i spojrzał wkoło, rykiem strasząc wrogi,