Kolbami przewrócono na wznak zwierza zwłoki

I znów trzykrotny wiwat uderzył w obłoki.

«A co? — krzyknął Asesor, kręcąc strzelby rurą —

A co? fuzyjka moja? górą nasi, górą!

A co? fuzyjka moja? niewielka ptaszyna295,

A jak się popisała? To jej nie nowina:

Nie puści ona na wiatr żadnego ładunku.

Od książęcia Sanguszki mam ją w podarunku».

Tu pokazywał strzelbę przedziwnej roboty,

Choć maleńką, i zaczął wyliczać jej cnoty.