«Ja biegłem — przerwał Rejent, otarłszy pot z czoła —

Biegłem tuż za niedźwiedziem; a pan Wojski woła:

»Stój na miejscu!« Jak tam stać? Niedźwiedź w pole wali,

Rwąc z kopyta jak zając coraz daléj, daléj;

Aż mi ducha nie stało, dobiec ni nadziei,

Aż spojrzę w prawo: sadzi, a tu rzadko w kniei,

Jak też wziąłem na oko: postójże, marucha,

Pomyśliłem, i basta: ot, leży bez ducha!

Tęga strzelba, prawdziwa to Sagalasówka,

Napis: Sagalas London à Bałabanówka...