To jedno puste miejsce nęci go i mami,

Już nie puste, bo on je napełnił myślami.

Po tym miejscu biegało domysłów tysiące,

Jako po deszczu żabki na samotnej łące;

Śród nich jedna króluje postać, jak w pogodę

Lilia jezior skroń białą wznosząca nad wodę.

Dano trzecią potrawę. Wtem pan Podkomorzy,

Wlawszy kropelkę wina w szklankę panny Róży,

A młodszej przysunąwszy z talerzem ogórki,

Rzekł: «Muszę ja wam służyć, moje panny córki,