Wojski głos zabrał: «Teraz jest przynajmniej za co;

Bo to, panowie, nie jest ów szarak ladaco,

To niedźwiedź; tu już nie żal poszukać odwetu,

Czy szerpentyną296, czyli nawet z pistoletu.

Spór wasz trudno pogodzić, więc dawnym zwyczajem,

Na pojedynek nasze pozwolenie dajem.

Pamiętam, za mych czasów żyło dwóch sąsiadów,

Oba ludzie uczciwi, szlachta z prapradziadów,

Mieszkali po dwóch stronach nad rzeką Wilejką,

Jeden zwał się Domejko, a drugi Dowejko.