Ale gdyby ostatnie z krwi Horeszków dziecię

Wpadło w bestyi paszczę, nie byłbym na świecie,

I moje by tam stare pogryzł niedźwiedź kości;

Pójdź, księże, wypijemy zdrowie jegomości».

Próżno szukano księdza; wiedzą tylko tyle,

Że po zabiciu źwierza zjawił się na chwilę,

Podskoczył ku Hrabiemu i Tadeuszowi,

A widząc, że obadwa301 cali są i zdrowi,

Podniósł ku niebu oczy, cicho pacierz zmówił

I pobiegł w pole szybko, jakby go kto łowił.