«Ja nieszczęśliwa! Zosiu, widzisz co to znaczy

Żyć z gęśmi, z pastuchami! Tak nogi rozszerzasz

Jak chłopiec, okiem w prawo i w lewo uderzasz,

Czysta rozwódka!... Dygnij, patrz, jaka niezwinna!»

«Ach ciociu — rzekła smutnie Zosia — cóż ja winna!

Ciotka mnie zamykała; nie było z kim tańczyć,

Lubiłam z nudy ptastwo paść i dzieci niańczyć.

Ale poczekaj ciociu, niech no się pobawię

Trochę z ludźmi, obaczysz, jak się ja poprawię».

«Już — rzekła ciotka — z dwojga złego, lepiej z ptastwem,