Snuł się wkoło po trawie, ruchawy i czarny.

Nie wiedzieć, czy z potrzeby czy z upodobania,

Lubił szczególnie zwiedzać Świątynię dumania;

Od stołecznego wzgórka aż po źródła brzegi

Wydeptał drogę, którą wiódł swoje szeregi.

Nieszczęściem, Telimena siedziała śród drożki:

Mrówki, znęcone blaskiem bieluchnej pończoszki,

Wbiegły, gęsto zaczęły łaskotać i kąsać,

Telimena musiała uciekać, otrząsać,

Na koniec na murawie siąść i owad łowić.