Nie mógł jej swej pomocy Tadeusz odmówić:

Oczyszczając sukienkę, aż do nóg się zniżył,

Usta trafem ku skroniom Telimeny zbliżył —

W tak przyjaznej postawie, choć nic nie mówili

O rannych kłótniach swoich, przecież się zgodzili;

I nie wiedzieć, jak długo trwałaby rozmowa,

Gdyby ich nie przebudził dzwonek z Soplicowa —

Hasło wieczerzy.

Pora powracać do domu,

Zwłaszcza że słychać było opodal trzask łomu.