Nie pamiętano takiej posępnej wieczerzy;

Tylko pukanie korków i brzęki talerzy,

Odbijała zamkowa sień wielka i pusta:

Rzekłbyś, iż zły duch gościom zasznurował usta.

Mnogie były powody milczenia. Myśliwi

Powrócili z ostępu dosyć gadatliwi,

Lecz gdy zapał ochłonął, myśląc nad obławą,

Postrzegają, że wyszli z niej z niewielką sławą:

Trzebaż było, ażeby jeden kaptur popi333,

Wyrwawszy się Bóg wie skąd, jak Filip z konopi334,