A lewą wziął się pod bok. Tak oburącz wsparty,

«Podkomorzeńku! — krzyknął — wolne pańskie żarty,

Wróbel mniejszy niż puszczyk, a na swoich wiorach

Śmielszy jest aniżeli puszczyk w cudzych dworach:

Co Klucznik to nie puszczyk; kto w cudze poddasze

Nocą włazi, ten puszczyk, i ja go wystraszę».

«Za drzwi z nim!» Podkomorzy krzyknął.

«Panie Hrabia! —

Zawołał Klucznik — widzisz pan, co się wyrabia.

Czy nie dosyć się jeszcze pański honor plami,