W pijatyki, które się kończą grubijaństwem;

Zdacie mi sprawę z mego honoru obrazy.

Do widzenia po trzeźwu; pójdź za mną, Gerwazy!»

Nigdy się odpowiedzi takiej nie spodziewał

Podkomorzy. Właśnie swój kieliszek nalewał;

Gdy zuchwalstwem Hrabiego rażony jak gromem,

Oparłszy się o kielich butlem nieruchomym,

Głowę wyciągnął na bok i ucha przyłożył,

Oczy rozwarł szeroko, usta wpół otworzył;

Milczał, lecz kielich w ręku tak potężnie cisnął,