Że szkło dźwięknąwszy pękło, płyn w oczy mu prysnął.

Rzekłbyś, że z winem ognia w duszę się nalało:

Tak oblicze spłonęło, tak oko pałało.

Zerwał się mówić; pierwsze słowo niewyraźnie

Mleł353 w ustach; aż przez zęby wyleciało: «Błaźnie!

Grafiątko! ja cię! Tomasz, karabelę! Ja tu

Nauczę ciebie mores, błaźnie, daj go katu!

Względy, urzędy nudzą, uszko delikatne!

Ja cię tu zaraz po tych zauszniczkach płatnę354.

Fora za drzwi! Do korda! Tomasz, karabelę!»