Pan Sędzia go przez grzeczność prosił na wieczerzę.

Ryków jadł smaczno, mało wdawał się w rozmowę,

Lecz na wzmiankę Warszawy, rzekł podniósłszy głowę:

«Pan Podkomorzy! Oj wy! Pan zawsze ciekawy

O Bonaparta, zawsze wam tam do Warszawy!

He! Ojczyzna! Ja nie szpieg, a po polsku umiem, —

Ojczyzna! ja to czuję wszystko, ja rozumiem!

Wy Polaki, ja Ruski: teraz się nie bijem,

Jest armistycjum71, to my razem jemy, pijem.

Często na awanpostach72 nasz z Francuzem gada,