Wtem znowu głowę z wolna podniósł Maciej stary,

I zaczęły cokolwiek uciszać się gwary:

«Nie drwijcie — rzekł — z Robaka; znam go, to ćwik klecha,

Ten robaczek większego od was zgryzł orzecha.

Raz go tylko widziałem: ledwiem okiem rzucił,

Poznałem co za ptaszek; ksiądz oczy odwrócił,

Lękając się, żebym go nie zaczął spowiadać;

Ale to rzecz nie moja, wiele o tym gadać!

On tu nie przyjdzie; próżno wzywać bernardyna.

Jeśli od niego wyszła ta cała nowina,